piątek, 18 kwietnia 2014

Rzecz o oleju rycynowym

Kiedy myślałam o tym, żeby napisać o oleju rycynowym, przychodziło mi na myśl, że temat ten przewinął się przez tyle blogów tyle razy, że właściwie nie ma to najmniejszego sensu. Ale, cóż. Jak pisał pewien poeta - byli inni przede mną, będą inni po mnie, a olej rycynowy jest naprawdę tak fenomenalny i wszechstronny, że grzech, aby miejska gospodyni o nim nie napisała.

Oleum Ricini, czy też olej rącznikowy (rycynowy) to olej otrzymywany z byliny - rącznika pospolitego, jest wyciskany na zimno i potem wygotowywany z wodą. Wszystko po to, aby rozłożyć toksyczną rycynę zawartą w nasionach. Znany i doceniany już w starożytności, nie tylko w sferze kosmetycznej i leczniczej, ale też jako składnik smarów itp. Gęsty i ciężki, tłusty, niemal bezbarwny, moim zdaniem niemal bezzapachowy. Z ciekawostek: ze względu na łacińską etymologię słowa i jego dwojakie znaczenie w tym klasycznym języku w dawnej Polsce olej rycynowy nazywał się olejem kleszczowinowym, a kształt liści nasunął w średniowieczu jeszcze jedno skojarzenie - nazywany był "Dłonią Chrystusa", Palma Christi.
Jednak czas przejść do sedna. Kombinacja trzech cech sprawia, że olej rycynowy jest moim number one: cena, dostępność i wszechstronność. Kosztuje ok. 2-3 zł za 30 ml i 7-9 zł za 100 ml i można go kupić w każdej aptece, a potem używać jako:
  1. Środek na porost włosów - sam w sobie jest gęsty i czasem trudny w aplikacji na skórę głowy, ale podgrzanie lub wymieszanie z innym olejem znacząco ułatwia komfort nakładania. Jest najbardziej błyszczącym z olei.
    Uwaga: nakładany solo na całe włosy może mieć działanie wysuszające i przyciemnić włosy blondynkom, no i potem jest zabawa ze zmywaniem, jest ciężki i tłusty.
     
  2. Odżywka do brwi i rzęs - to w końcu też włosy, czyż nie? Przyciemni, zagęści, wydłuży. Najlepiej nakładać starą szczoteczką od tuszu, chociaż ja jestem leniem i zazwyczaj po prostu wcieram kropelkę w rzęsy i brwi.
    Uwaga: może uczulać tak używany lub podrażniać, jeśli wpadnie nam odrobina do oka.
  3. Składnik domowych masek do włosów i produkt do tuningowania kupnych - kompozycja żółtko jajka z olejem rycynowym plus sok z cytryny, miód, jogurt, lub kto co lubi to absolutna klasyka. Nasze babcie i ich babcie też tak uważały. Jeśli jajko jest fe, proponuję użyć prostej kupnej maski i dodać oleju. Jajko bądź maska emulguje olej i odpada nam problem ze zmywaniem.
    Uwaga: jajko/żółtko jajka zawsze radzę spłukiwać chłodną wodą, bo inaczej jajecznica gotowa na głowie. Taką maseczkę bezpieczniej stosować przed myciem.
  4. Odżywka do paznokci - wzmocni i utwardzi płytkę paznokcia, zmiękczy skórki.
    Uwaga: tłusty, lepki i trudno się wchłania.
  5. Zmiękczacz do stwardniałej skóry - skóra stóp, na łokciach czy kolanach potrafi być stwardniała, szorstka i nieprzyjemna. Wcieranie oleju rycynowego na suchą lub mokrą skórę zmiękczy ją i zrobi aksamitną w dotyku. Genialny patent to nasmarowanie stóp, zwłaszcza pięt olejem, zawinięcie w folię pod grube skarpety. Uwielbiam stosować jako krem do rąk.
    Uwag brak ;)
  6. Na skórę twarzy i ciała - wtarty w mokre ciało zmiękcza skórę, choć tworzy tłustą i ciężką powłokę. Czytałam, że dobrze robi na wypryski na twarzy, może z racji tego, iż bywa wysuszający, ale ja zaobserwowałam zjawisko dokładnie odwrotne. Przy okazji wcierania w rzęsy i brwi maziam po mokrej skórze na powiecie i pod okiem i skóra zrobiła się genialnie nawilżona i moje piękne cienie pod oczami z opuchlizną z lekka zmalały. Ile w tym zasługi oleju rycynowego, a ile delikatnego pobudzania krążenia, Matka Natura raczy wiedzieć.
    Uwaga: tłuścioch i bywa wysuszający.
  7. OCM - Oil Cleansing Method, metoda oczyszczania twarzy za pomocą mieszaniny olejów, gdzie olej rycynowy stanowi od 10 do 30% mieszaniny w zależności od typu skóry. Nie zgłębiłam jeszcze tematu, ale internet pełen jest informacji na temat OCM. Powiem tak - brzmi obiecująco!

    A jeśli wciąż uważacie, ze to mało, to ostatecznie można zawsze użyć zgodnie z przeznaczeniem, czyli jako
  8. Środek pobudzający perystaltykę jelit - czyli naturalnie i prosto, Xenna jest niepotrzebna, łyżka lub dwa gdy się buntują nasze trzewia. Da się przełknąć. Tylko panie w ciąży, uważajcie, bo wam zabronione jest spożywanie oleju rycynowego.

    Jak gospodyni miejska stosuje ten tłusty cud natury? Niemal w każdy, który opisałam wyżej. Moje kudły chętnie go spijają w mieszane z innymi olejami i lubią dodatek w maskach (najbardziej z jajkiem we wszelakich konfiguracjach), na stosowanie solo jestem jednak zbyt leniwa. Ładnie się błyszczą po nim, nie są przesuszone. Rzęsy i brwi ściemniały, wzmocniły się wyraźnie. Rzęsy aspirują do bycia zalotnie podkręconą firaną, a na dodatek nakładanie tuszu to czysta przyjemność - każda rzęsa jest pomalowana niemal oddzielnie. Smaruję nim stopy, łokcie, dłonie, paznokcie, kawałek twarzy i co tam się jeszcze nawinie po drodze - skóra to lubi, jest mięciutka i wypielęgnowana, paznokcie rosną jak szalone i są twarde, mocne, no jak wspomniałam zmniejszyły się wory pod oczami, a mój ulubieniec nie śmie zatykać mi porów i chyba pozytywnie wpływa na ewentualnych nieproszonych gości - bywali na czole w okolicy brwi, a odkąd wcieram w brwi, tylko jeden wpadł z wizytą i bardzo szybko się ulotnił. Muszę przetestować OCM, a jeśli chodzi o zastosowanie z przeznaczeniem - nie miałam póki co tej przyjemności, ale w razie potrzeby wypróbuje. Niepozorny tłuścioch to gwiazda mojej łazienki.

    To chyba tyle, a raczej aż tyle, jeśli chodzi o rzecz o oleju rycynowym. Warto wypróbować! Ja ostatecznie wybaczam mu jego ciężkość i tłustość za wszelką jego dobroć. Aha, tylko pamiętajcie - ważna jest SYSTEMATYCZNOŚĆ. Raz wtarty np. w rzęsy nie da efektów, ale wcierany raz dziennie przez miesiąc raczej na pewno.

    Wesołych świąt serdecznie życzy
     fanka oleju rycynowego,
    gospodyni miejska,
    muezza