Nie znam się za bardzo na pisaniu blogów. Mogę się jako tako wypowiadać na temat tego, jak być porządną miejską gospodynią. Podczytuję ostatnio jednak te tryliardy głównie urodowych blogów i obok fajnych rzeczy, znalazłam te, które to mnie, ehem, fascynują.
Zafrapował mnie zwłaszcza dość popularny na blogach pomysł pisania o kosmetykach, które się właśnie kończą, skończyły, albo właściciel chce je wreszcie wykończyć. Uf. Znaczy - srsly?
Zwłaszcza rozbawił mnie znaleziony na jednym z blogów cykl "co zużyłam w ostatnim miesiącu". My, czytelnicy, strażnicy czystości blogerki, rozliczymy ją co do kropelki żelu pod prysznic!
I ta różnorodność kosmetyków z tymi denkami! Jedyną reakcją gospodyni miejskiej na bulgocący obfitościami rynek kosmetyków jest trzymanie się swoich sprawdzonych, dobrych, tanich i najlepiej polskich produktów. Nowości trafiają do mnie dość rzadko, sprawdzam wcześniej recenzje w internecie, skład, genealogię, referencje i zastanawiam się, czy na pewno tego potrzebuję lub czy nie mogę tego mieć mniejszym kosztem, np. robiąc to sama. Patrz - peeling cukrowy.
Poniżej prezentuję inscenizację pt. "Projekt "denko" wg anonimowej gospodyni miejskiej".
Zafrapował mnie zwłaszcza dość popularny na blogach pomysł pisania o kosmetykach, które się właśnie kończą, skończyły, albo właściciel chce je wreszcie wykończyć. Uf. Znaczy - srsly?
Zwłaszcza rozbawił mnie znaleziony na jednym z blogów cykl "co zużyłam w ostatnim miesiącu". My, czytelnicy, strażnicy czystości blogerki, rozliczymy ją co do kropelki żelu pod prysznic!
I ta różnorodność kosmetyków z tymi denkami! Jedyną reakcją gospodyni miejskiej na bulgocący obfitościami rynek kosmetyków jest trzymanie się swoich sprawdzonych, dobrych, tanich i najlepiej polskich produktów. Nowości trafiają do mnie dość rzadko, sprawdzam wcześniej recenzje w internecie, skład, genealogię, referencje i zastanawiam się, czy na pewno tego potrzebuję lub czy nie mogę tego mieć mniejszym kosztem, np. robiąc to sama. Patrz - peeling cukrowy.
Poniżej prezentuję inscenizację pt. "Projekt "denko" wg anonimowej gospodyni miejskiej".
"Moje kochane, oto mija marzec i czas na post o tym, jak szybko zużywam kosmetyki. Jak zwykle zużyłam to samo i tyle samo, co w zeszłym miesiącu. I miesiąc wcześniej. I dwa miesiące wcześniej. Ojej, chyba jestem kosmetyczną konserwatystką. Ale jednak nie, hahaha, raz umyłam włosy żelem do mycia twarzy i było fajnie. A Wy, co zużyłyście w tym miesiącu? Buziaczki!"
Pozdrawiam serdecznie, ta samo co zawsze:
kosmetyczna konserwatystka
gospodyni miejska
muezza