Myślałam, że to bzdura i wymysły dziewczyn, które nie mają nic do roboty. Że za dużo zależy od genetyki i naturalnych skłonności. Że przecież nie zrobię nic więcej ze swoimi włosami, które dość cienkie, proste jak druty i bez żadnych skłonności do puszenia, za to kapryśne, przetłuszczające się i takie bez życia.
Kilka lat nosiłam je krótkie, na chłopaka. Powiedzmy sobie szczerze, że nie potrzebowały dużo, ten jeżyk na głowie wymuszał ścinanie, zanim cokolwiek im się stało. Potem zaczęły odrastać, a ja regularnie stosować maski, odżywki i szampony, z nadzieją, że będą ładniejsze niż przed ścięciem ich na jeża. I były, błyszczące, śliskie i coraz bardziej kapryśne. Kiedy w końcu znalazłam szampon i maskę, którą nakładałam po każdym myciu, która nie sprawiała, że moje włosy przetłuszczały się przed wieczorem, nie zmieniłam jej przez ponad 1,5 roku.
Jednak jakiś czas temu stwierdziłam, że są takie sobie. Zniszczone, mimo że starałam się, jak uważałam, dobrze je traktować. Bez blasku, życia, miękkości. Byłam gotowa je po prostu ciachnąć na chłopca, gdyby nie to, że lubię siebie z fryzurą na boba. Przełom nastąpił, kiedy mieszkała ze mną K., która była włosomaniaczą. Po podpatrywaniu olejowania, laminowania, noszenia masek i słuchania o OMO, stwierdziłam, że w sumie chyba mogę zafundować sobie kilka nowych kosmetyków i spróbować tego tam, OMO.
I najpierw troszkę wciągnęłam się, bawiło mnie to. Kupiłam szampon Babydream (na promocji), olej lniany (na promocji), maskę Kallos Latte (na promocji), maskę Alterrę Granat i Aloes (na promocji)... :P Tak się jakoś złożyło, że wszystko było łagodne, nawilżające i bezsilikonowe oraz bezparafinowe. Prałam OMO, codziennie olej na noc itede, itepe.
I najpierw troszkę wciągnęłam się, bawiło mnie to. Kupiłam szampon Babydream (na promocji), olej lniany (na promocji), maskę Kallos Latte (na promocji), maskę Alterrę Granat i Aloes (na promocji)... :P Tak się jakoś złożyło, że wszystko było łagodne, nawilżające i bezsilikonowe oraz bezparafinowe. Prałam OMO, codziennie olej na noc itede, itepe.
I nagle nastąpił przełom. Znaczy od początku czułam, że jest fajnie, choć kaprysiły odrobinkę, głównie suche końcówki, które bezczelnie ścięłam. Moje włosy najpierw przestały się przetłuszczać i teraz muszę je myć co 2., okazyjnie nawet co 3. dzień. Chyba nie miałam tak od lat dziecinnych. Dziwiłam się, że rzadko udawało mi się włosy przetegensić ilością masek i odżywek. Maska przed myciem na olej na całą noc, maska (teraz odżywka) po myciu, wcierka, olej co każde mycie... Dokładnie dwa razy od stycznia zareagowały bad hair day na nadmiar dobroci. Raz źle spłukałam, raz potrzebowały oczyszczenia :D
Nie wszystko się sprawdziło. Jeśli nie rozczeszę ich mokrych mam SIANO na głowie, chociaż teoretycznie są proste z natury. Suszarka nadaje blasku (fakt, że mam taką, co sama z siebie wieje ledwo ciepło). I kilka innych drobiazgów (nie mam pojęcia, jak z tą porowatością, chyba zależy od dnia... xD). Uczę się słuchać swoich włosów, czytam, analizuję i myślę. Jak dobrze to zorganizować, nawet nie zajmuje tyle czasu.
Już kiedyś przekonałam się, że wbrew pryszczom stulecia, którym winne były rozbuchane hormony, mam cerę ze skłonnością do przesuszania się. Pomogło intensywne nawilżanie, natłuszczanie i w ogóle takie tam delikatne traktowanie. Teraz przekonałam się, że skóra na głowie i włosy również nie znoszą przesuszania ich i kochają łagodność, odżywanie, nawilżanie, natłuszczanie. Nie mam przetłuszczających się włosów i skalpu ewidentnie.
To nie są wymysły, te całe włosomaniactwo, metoda CG, OMO i inne takie. I choć nie będę nigdy miała włosów jak z reklamy, mogą przynajmniej wyglądać ekstra w swojej klasie. ;)
Pozdrawia z Biowaxem na włosach,
miejska gospodyni,
Już kiedyś przekonałam się, że wbrew pryszczom stulecia, którym winne były rozbuchane hormony, mam cerę ze skłonnością do przesuszania się. Pomogło intensywne nawilżanie, natłuszczanie i w ogóle takie tam delikatne traktowanie. Teraz przekonałam się, że skóra na głowie i włosy również nie znoszą przesuszania ich i kochają łagodność, odżywanie, nawilżanie, natłuszczanie. Nie mam przetłuszczających się włosów i skalpu ewidentnie.
To nie są wymysły, te całe włosomaniactwo, metoda CG, OMO i inne takie. I choć nie będę nigdy miała włosów jak z reklamy, mogą przynajmniej wyglądać ekstra w swojej klasie. ;)
Pozdrawia z Biowaxem na włosach,
miejska gospodyni,
muezza
Hej a jak pozbyłaś się błyszczenia skóry twarzy? ..bo aż nie wierze, że tego da się pozbyć!
OdpowiedzUsuń