czwartek, 27 marca 2014

Kudałatości rozmaite dla początkujących

Cóż, przyznam się, poddałam się manii włosomaniactwa. Jak pół internetu zresztą. Cóż, stwierdziłam, kiedy nakładałam olej pierwszy raz, na pewno nie zaszkodzi. I wsiąkłam, podobnie jak olej z awokado w moje kudły.

Jako racjonalna gospodyni miejska nie poleciałam jednak do łazienki wyrzucić wszystko, bo syflikony i bo tak, a potem zaraz do Rossmanna robić debet na karcie.Wszystko dzięki mało nowatorskiej liście złożonej z zaledwie pierwszych pięciu kroków dla gospodyń miejskich zainteresowaną kwestią zdrowotności włosa.

  1. Rachunek sumienia.

    Zawsze moża próbować odwołać się do wyższych uczuć włosów i wołać: "Włosy, wybaczcie mi, bo nie wiedziałam, co czynię."
  2. Żal za grzechy.

    Mimo wielu krążących po internetach sposobów na piękne włosy nie polecam rwania ich z głowy i posypywania popiołem. To nie pobudza cebulek włosa do szybszego wzrostu, srsly.
  3. Mocne postanowienie poprawy.

    Czasem łatwiej poradzić sobie ze sianem na głowie niż słomianym zapałem.
  4. Wyznanie grzechów.

    Pomoże zebrać w kupę te wszystkie małe i duże grzeszki powszednie, które na pewno nie pomagają Twoim włosom być jak z reklamy.
  5. Zadośćuczynienie włosom i skórze głowy.

    Ponoć poznaje się po owocach. Włosy nie drzewo i jabłek z tego nie będzie, ale na pewno docenią dobre traktowanie - także w razie potrzeby nawet radykalne cięcie, bo mają w zwyczaju odrastać.
A tak zupełnie serio - rzeczona gospodyni miejska właśnie sama siedzi z maską na włosach, która emulguje olej po nocy. Polecam, moja pachnie jak budyń waniliowy, dzięki czemu czuję się smakowitym kąskiem.

Pozdrawia serdecznie
Wasza gospodyni miejska
muezza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz